poniedziałek, 26 sierpnia 2013

rozdział 6

*następnego ranka*
- Kochanie zrób mi śniadanie. - to pierwsze co Bo usłyszała kiedy przyszła obudzić Lou.
- Już na stole, więc wstawaj. - skradła mu buziaka i poszła do kuchni parzyć kawę.
Lou wpadł do kuchni z hukiem. Bo podskoczyła z dzbankiem w ręku.
- Chciałeś mnie przestraszyć, jak tak to Ci się udało ! - krzyknęła i postawiła dzbanek na stole.
- Nie chciałem. Przepraszam. Potknąłem się.
- O mamusiu! Nic Ci nie jest ? - Bo podbiegła do chłopaka i zaczęła macać go po różnych częściach ciała. W odpowiedzi usłyszała gardłowy śmiech.
- Nie...
- To dobrze. - Bo usiadła przy stole.
- A co Ty taka "zmartwiona" ? - spytał z szyderczym uśmieszkiem na twarzy.
- Bo tak... - ucięła-siadaj i jedz ! - krzyknęła wkurzona.
- No dobrze, dobrze. Się nie złość, bo złość piękności szkodzi kicia. - Bo poczerwieniała wpychając do buzi tosta.
***
- Kochanie .... - zaczął Lou
- Tak ? - Bo spojrzała na niego swoimi świecącymi oczkami.
- Jeszcze nigdy nie zerżnąłem Cię na kanapie
- No to czas najwyższy - Bo zbliżyła się do niego. Przygryzła jego dolną wargę. Pociągnęła ją lekko do siebie. W odpowiedzi usłyszała mruknięcie. Zrozumiała, że musi to się Louisowi podobać. Zajmując się ustami, rękami siłowała się z klamerką od paska swojego chłopaka. On zaczął rozpinać jej koszulę. Po chwili koszula znalazła się w drugim kącie pokoju wraz ze spodniami Lou. Zaraz potem wylądowały tam spodnie Bo i koszulka Lou. Chłopak popchnął Bo na plecy. Zdjął z niej bieliznę i przez chwilę przygladał się jej gładkiej skórze. Po chwili sam ściągnął bokserki i sięgnął do portfela. Wyjął z niego małe sreberko i rozerwał je zębami....
***
Ich ciała lepiły się do siebie. Byli cali mokrzy. A przy okazji bardzo zmęczeni.
- Idę wziąć prysznic. - powiedziała Bo zbierając swoje ciuchy z kątów pokoju.
- Idę z Tobą. - powiedział Lou wstając.
W odpowiedzi dostał uśmiech. Podszedł do swojej ukochanej i wziął ją na ręce.
***
Po ich złączonych w uścisku ciałach spływały krople gorącej wody. Louis przygryzał płatek ucha Bo. Ona jęczała. Byli zakochani. Myśleli tylko sobie na wzajem. I było im z tym dobrze.
***
*oczami Lou*
- Kochanie ubierz się w coś seksownego, idziemy na kolacje - cmoknął ją w policzek - proponuję tą sukienkę która wisi na wieszaku w łazience.
- Ale w łazience nic nie..
- Już tak. Kupiłem ją specjalnie dla Ciebie. Mam nadzieję, że Ci się spodoba.
- Zaskakujesz mnie.
- To dopiero początek. - wyszczerzył zęby.
- To się już boję.
*oczami Bo*
Co on znów wymyślił.
Weszłam do łazienki. Na kabinie wisiał wieszak a na nim czarna miniówka.
- No nieźle Lou ... - powiedziałam sama do siebie.
Zdjęłam sukienkę z wieszaka i wsunęłam ją na siebie.
Przyglądałam się sobie w odbiciu. Nadal się nie akceptowałam. Nadal na moich rękach widniały blizny. Ale nic z tym nie dało się zrobić. Niestety. Trzeba żyć dalej, póki ma się dla kogo.
- Kochanie już gotowa ?
Podszedł do mnie od tyłu i położył swoją głowę w zagłębieniu mojej szyi.
- Musimy iść ? - spytałam krzywiąc się.
- Ja muszę.
-A ja ?
- Jak chcesz. Ja muszę tam pogadać z jednym gościem i wcale nie muszę zostawać na dłużej. Jeśli chcesz zostań w domu i poczekaj na mnie.
- Dziękuję. I przepraszam.
- Nie przejmuj się. Jakoś mi to wynagrodzisz kicia.
- Już się boję. - dodałam sztuczny uśmiech, Na szczęście Lou się nie zorientował.
- Muszę lecieć. Trzymaj się. - pocałował mnie w policzek i trzasnął drzwiami. Nie miałam sił. Położę się.
***
*oczami Lou*
Otworzyłem drzwi ciemno. Wszystkie światła pogaszone. Zajrzałem do sypialni. Leży. Nie śpi.
- Hej kochanie. Wróciłem.
- Hej..
Odwróciła się na drugi bok.
- Stało się coś ?
Podbiegłem do niej. Zauważyłem na jej twarzy łzy.
- Nie.. Po prostu za dużo myślę.
- Kochanie...
- Chcę spać.
- No dobrze. Słodkich snów. - złożyłem na jej wargach pocałunek. - zaraz do Ciebie dołączę. - i nastepny pocałunek, tym razem na czole.

CDN.