wtorek, 9 lipca 2013

rozdział 3

Kiedy Bo się obudziła pierwsze co zobaczyła to Louis, wpatrujący się w nią. Uśmiechnęła się do niego dając mu tym do zrozumienia, że się dobrze czuję. On wstał pocałował ją w nos i wyszedł. Po jakiś 10 minutach wrócił ze śniadaniem. Na tacy leżały grzanki, sok pomarańczowy, smażony bekon i jajka. Tak jak lubiła.
-Dziękuję. - uśmiechnęła się i dodała słodko. - kochanie.
- Nie ma za co. Jak zjesz to się ubierz bo jedziemy na wycieczkę.
- Gdzie ?
Louis w odpowiedzi się tylko uśmiechnął. Tajemniczo a to wprawiało Bo w euforię.
***
Jechali samochodem. Bo nie widziała gdzie, ponieważ Lou zawiązał jej oczy bandamką. Po chwili się zatrzymali. Bo słyszała jak Lou wychodzi z samochodu. Po chwili ktoś otworzył drzwi obok niej. Lekki, ciepły wiatr otulił jej skórę. Po chwili Lou wyniósł ją z samochodu. Chwilę potem Bo stała na ziemi wpatrując się w piękny dom na polanie w samym środku lasu.
- Podoba Ci się ? - spytał uśmiechając się chłopak.
- Bardzo ! - Bo krzyknęła i rzuciła się Louisowi na szyję.
- Chciała byś tu zamieszkać, bo ja bardzo.
- Tak !
- Więc marzenie spełnione. Kupiłem ten dom. Miałem nadzieję, że Ci się spodoba. Chcę byśmy tu zamieszkali i przeżyli najpiękniejsze chwilę w życiu. Chcę byśmy wychowywali tu nasze dzieci i żyli do końca naszych dni. Razem. Ja i ty. - Louis mówił z wielką nadzieją w głosie.
- Nie wiem co powiedzieć. Spełnia się moje marzenie. Moje największe marzenie. Mój sen, moja bajka. Dziękuję.
Bo wtuliła się w swojego chłopaka, po chwili Lou cmoknął swą dziewczynę w usta. Ta odwzajemniła buziak. Po chwili języki Bo i Lou toczyły ze sobą walkę.
***
- Boże jak ty świetnie gotujesz ! - powiedział Lou po skończonej kolacji.
- Oj tam. Co ty ! Przeciętnie. - Bo nie chciała się przechwalać, choć wiedziała, że gotuje najlepiej na świecie.
***
Spocony, zdyszany i zmęczony Lou opadł na pościel obok swej ukochanej.
- Jesteś wspaniała !
- I tak ty jesteś lepszy. Nie zaprzeczaj. - wymamrotała.
***
Bo obudziło walenie do drzwi. Niechętnie przetarła oczy i wstała. Podeszła do drzwi. Wyjrzała przez wizjer. Stał tam jakiś umięśniony mężczyzna. Nigdy w życiu go nie widziała. postanowiła nie otwierać. Wróciła do pokoju i obudziła Louisa.
- Czas wstawać.
- Pięć minut.
- WSTAWAJ LENIU. - Bo wydarła się jak najgłośniej jak umiała

CDN.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz